Dzień dobry!

We wrześniu eksperymentuję z oszczędzaniem. Przyglądam się na co wydaję, czas, pieniądze i energię. Wymyśliłam sobie, że nie będę stołować się na mieście. Pić kawki w Maku, zajadać lanczyków w wege bistro i podjadać batoników z Rossmana (ze zmielonych orzechów, daktyli, ziaren kakaowca i kosztują między 3 a 9 zł).

Tu znajdziesz 16 pomysłów na oszczędzanie.

Widzę, że idzie mi całkiem, całkiem. W zasadzie trzymam się planu i po prostu nie wydaję pieniędzy na frykasy na mieście.

Jeśli pracuje poza domem lub jadę gdzieś dalej, zabieram kanapki, kaszę w termosie, owoce.  Noszę ze sobą kubek termiczny lub szklaną butelkę.  Popijam miętę, pokrzywę z kapką miodu albo po prostu wrzątek.

Często pracuję w domu, więc jedzenie robię sobie sama, co oczywiście zabiera czas.

Z tym oszczędzaniem to w ogóle jest tak, że zawsze, że albo leci mój i Twój czas albo pieniądze.

Albo jedno i drugie 😉

 

Plakat: gotowanie na ekranie, Sunday is Monday

Od 2011 roku mam zdiagnozowane Hashimoto czyli autoimmunologiczne zapalenie tarczycy. Z tym wiąże się dieta czyli ograniczam, ale nie wyeliminowałam całkiem – cukier, laktozę, pszenicę.

Całkiem wyrzuciłam z życia alkohol (to spora oszczędność) 🙂

Staram się jeść prosto, sezonowo.

Zarówno dla ciała, jak i portfela ma to spory sens.

Nie kombinuję z wyszukanymi przepisami. Na śniadanie zjadam kaszę jaglaną z warzywami lub owocami (na ciepło). Czasem zupę z obiadu z poprzedniego dnia.

Na obiad często pałaszuję pieczone, sezonowe warzywa.

Na kolację robię z reszty warzyw zupę, albo dojadam je z kaszą, którą ugotowałam w większej ilości rano.

Przyprawiam wg tradycji kuchni Pięciu Przemian. Robię to od lat i dziś całkiem intuicyjnie i to nie dodaje mojemu gotowania skomplikowania podobnego do wspinaczki na Rysy w klapkach.

Nie namawiam Cię do żadnych skoków na głęboką wodę i zaszywania się w temacie kuchni Pięciu Przemian. To moja historia i doświadczenie.

Myślę, że po prostu warto przypatrzeć się własnemu życiu, sprawdzić, gdzie możesz coś realnie zmienić.

Widzę, że oszczędzanie wychodzi naturalnie, nie kiedy myślę: oszczędzaj, oszczędzaj!, ale kiedy odejmuję zamiast dodawać.

Odejmuję złożoności temu co jem, jak przygotowuję jedzenie, co kupuję.

Na finale głowę też mam luźniejszą, bo nie szukam bez przerwy nowych przepisów.

Ograniczając jedzenie poza domem, a także to co jem, zyskuję czas, pieniądze i energię, którą mogę wykorzystać na to co tygryski lubią najbardziej.  

Czyli czytanie i brykanie 🙂

Reasumując oszczędzanie to trochę dodawanie poprzez odejmowanie.

Im mniejszy wybór, tym więcej czasu, energii i monet w portfelu. Zresztą przekonaj się sama.

3 pomysły dla Ciebie:

  1. Przygotowuj w domu proste, sezonowe posiłki. Wiosną i latem jedz więcej surowych warzyw, owoców, jesienią i zimą ciepłych, które nie wychładzają.
  2. Gotuj na zapas i jeśli pracujesz poza domem, jedzenie zabieraj ze sobą np. w termosie.
  3. Kup kubek termiczny albo szklaną butelkę (lub użyj butelki po soku lub passacie pomidorowej). Robi się coraz chłodniej, więc kompot z gruszek z goździkiem, cynamonem i ewentualnie kilkoma migdałami

Dobrego oszczędzania, czyli dodawania i odejmowania 🙂

Jeśli Cię zaciekawiłam, napisz koniecznie. Jeśli zechcesz coś dodać od siebie, bardzo ucieszę się z wymiany!

PS Artykuł jest elementem rocznej przygody dom z oddechem. Sprawdzam, co jest przydatne, by dobrze żyć.

Stwórz swój własny dom z oddechem, pobierz plakat i 12 pomysłów na cały rok

Emilia

Przydatne linki:

Przygotowałam dla Ciebie krótką ściągę -13 pomysłów na oszczędzanie

www.sundayismondayhome – plakaty do Twojego wnętrza