Cześć, 

Dziś parę słów w temacie, który jest tak powszechny, tak nudny, tak oczywisty, że właściwie można ziewnąć i dalej nie czytać. Dziś o dręczeniu się ciągłym siedzeniem.

Nasze ciała nie zostały wymyślone po to, by siedzieć. Kręgosłup nie lubi zwijać się w pałąk lub zaciskać na fotelu przez długie godziny Nadgarstki nie są tylko po to, by opierać je na biurku, głównie po to, by palce mogły zwinnie śmigać po klawiaturze. Szyja nie jest po to, by wisieć smętnie, jak więdnący tulipan, bo nasz umysł i oko pragnie zarejestrować kolejny wpis na jednej czy drugiej rozwojowej grupie albo przeczytać arcy-ciekawy artykuł 🙂

Kto setki lat temu wyobrażał sobie, że jednym z efektów ubocznych cywilizacyjnego rozwoju będzie wielogodzinne siedzenie? W Stanach ukuło się nawet powiedzenie, że „siedzenie to nowe palenie” – tak bardzo to ciągłe siedzenie psuje nam ciało (kręgosłup, krążenie) czyli krótko mówiąc przyczynia się do tego, że chorujemy. O tym zjawisku pisze na przykład blogerka Gretchen Rubin, która od lat zajmuje się tematem szczęścia.

I tu ciekawostka, bo jednym z antidotum na siedzenie w pracy, który osobiście testowała jej chora na cukrzycę siostra, była biurko-bieżnia, czyli biurko z zamontowaną bieżnią, po której idziesz w swoim tempie – tak, tak; w ogóle nie siedzisz w pracy 🙂

Taki sposób pracy nie dość, że wspomaga koncentrację, to jeszcze dobrze robi na krążenie, a nie rozdrabniając się; cały układ odpornościowy. Do tego w ciągu dnia pracy, mimochodem pokonujesz dystans kilku kilometrów.

Dla mnie, która kocha chodzić, korzystanie z biurko-bieżni byłoby dużą frajdą. O ile pracowałabym w biurze. Bo w pracy terapeutycznej, hmm, już jakoś tego nie widzę 🙂

A przecież na co dzień też doświadczam nałogu siedzenia, a w przyszłości, w pracy psychoterapeutycznej tego siedzenia będzie w bród.

Dzięki praktyce jogi, mam trochę miłych dla kręgosłupa i sprawdzonych sposobów. Częstuj się, jeśli masz ochotę 🙂

10 realnych pomysłów dla ciała. Dobre na przerwę między sesjami.

Dzielę je na pozycje: stojące, leżące i skłony

stojące

1.Po pierwsze wstań 🙂. Wyprostuj się i zamknij oczy. Przeskanuj ciało: stopy – łydki – kolana – uda – biodra – brzuch – kręgosłup – klatka piersiowa – barki – szyja – głowa (przód-tył-czubek) Gdzie czujesz napięcie? Tą częścią zaopiekuj się w pierwszej kolejności 🙂

2. Wyprostuj się i spleć dłonie w koszyczku za plecami. Wyciągnij je za siebie, opuszczając i odchylając do tyłu barki. Powtórz ćwiczenie 10 razy, oddychaj miarowo. 

3.W tej samej pozycji, opuść dłonie wzdłuż ciała i delikatnie przechylaj głowę na prawo i lewo. Powtórz 3x na każdą stronę. Dobre bardzo dla kręgosłupa szyjnego.

4. Włącz swoją ulubioną piosenkę np. i potańcz, a właściwie pobujaj ciałem, pozwól by ręce, kręgosłup przechodziły do skłonów, swobodnych zwisów. Rozluźnij to, co napięte. Baw się!

stojące plus skłon

5.Wyprostuj się, a następnie podnieś ręce wysoko do góry. Powoli opuszczaj je jak najniżej, aż do skłonu. Możesz złapać się dłońmi za barki. Możesz mieć lekko zgięte kolana. Głowa luźno zwisa w dół. Zostań w takim luźnym skłonie na 10 spokojnych wdechów i wydechów. Pozwól, by kręgosłup się wyciągnął. Podnieś się powoli – głowa na końcu.

6. Wykorzystaj matę do akupresury; pochodź po niej gołymi stopami przez ok 2 minut – poprawi Ci się krążenie i humor. Ja chodzę po mojej macie często. Szczególnie rano. Ukłucia lekko „jeżowe”, a jednak bardzo przyjemne.

leżące, czyli leżenie to takie ćwiczenie

7.Wykorzystaj matę do jogi, albo koc; połóż się płasko i symetrycznie na podłodze. Poczuj, że krzyż dotyka podłogi. Poleż tak 5 minut licząc oddechy – od 1 do 5.

8. Leżąc płasko, podciągnij kolana dłońmi; pobujaj się na prawo i lewo po 10 razy na każdą stronę; to świetny, delikatny masaż dla kręgosłupa.

9.Leżąc na macie, podłóż pod odcinek który Ci dokucza matę np. Lyapko. Ma szerokie zastosowanie rehabilitacyjne, dla m.in w leczeniu chorób kręgosłupa. 

10.Wstając z maty nie zrywaj się, bo kręgosłup tego nie lubi. Połóż prawą rękę za głową i obróć na prawy bok (oszczędzasz serce); podnoś się powoli; głowa na końcu.

Jeśli prowadzisz terapię, coaching, przyjmujesz pacjentów i ciało się buntuje; boli, strzyka; czas na zmianę 🙂 

Tylko ciągłe robienie nowej rzeczy daje szansę by zmieniła się w nawyk.

Zaczynając od wielkiego „nie chce mi się!”; od fazy buntu i niechęci przed nowym działaniem, możesz znaleźć się w fazie zaangażowanego działania, a żeby brzmiało seksowniej: flow, czyli w stanie, w którym działasz w totalnym połączeniu, bez myślenia, oporu.

Z radością i poczuciem sensu.

Tego flow Ci życzę. No i by Twój kręgosłup był jak częściej odprężony i zadowolony 🙂

Podsumowując, jeśli chodzi o wyposażenie Twojego gabinetu, może przydać Ci się:

  • mata do jogi
  • koc
  • mata do akupresury
  • mata typu Lyapko
  • twoja ulubiona muzyka – słuchawki lub/i głośniczek