Cześć!

Grudzień jest dla mnie miesiącem upraszczania i planuję kontynuować ten wątek także w styczniu.

Kilka lat temu brałam udział Latającej Szkole; biznesowym, rocznym kursie, który prowadzi Agata Dutkowska.

Polecam Ci zarówno, jeśli biznesowo pączkujesz albo pragniesz polecieć wyżej.

W każdym razie, podczas tego roku rozpoznałam w sobie i uwaga, nie jestem w tym sama ;), że jestem typem ośmiornicy, czyli stworzenia, które ma wiele odnóży, które próbują uchwycić jednocześnie różne wątki.

Zresztą pokrywa się to z jeszcze jednym odkryciem. Jednym z moich najmocniejszych zasobów wg testu Instytutu Gallupa, jest Learner, czyli Ucząca się.

Zbieram dane, czytam, nurkuję w różne tematy. Nie mam celu zrobienia doktoratu w wybranej dziedzinie, po prostu jestem ciekawa! Od psychologii, przez architekturę po medycynę ajurwedyjską.

Przede wszystkim fascynuje mnie to, co tłumaczy działania, poglądy, motywacje, zdrowie człowieka.

Co stoi za naszymi decyzjami, pragnieniami, chorobą czy rozwojem.

Doceniam moją „uczennicę” we mnie. Jednak wiem, że drugą stroną tego zasobu jest zbyt duże rozproszenie, co w sumie komplikuje mi koncentrację na głównych wątkach.

Greg McKeown napisał w Esencjaliście: „Przytłaczająca prawda jest taka, że żyjemy w świecie, w którym niemal wszystko jest bezwartościowe, i tylko nieliczne rzeczy mają wyjątkową wartość. Jak napisał John Maxwell, „Nie sposób przecenić nieważności praktycznie wszystkiego”.

To zdanie zatrzymało mnie kiedyś mocno i nadal nie wiem czy jest prawdziwe. Jest na pewno zawiłe i pokrętne, zachęca do zrobienia kilku umysłowych doprawionych refleksją fikołków.

Czy naprawdę da wyłuskać się z życia tylko to co ważne, a resztę odrzucić? Czy odrzucenie rzeczy pozornie nieważnych nie ogołoci życia z sensu? Przecież życie składa się z drobiazgów, sumy pozornie nieważnych rzeczy. Które z nich są ważne, a które nie?

Wszystko co robimy ma dwie strony. Kiedy widać jedną, nie widać drugiej.

Kiedy scrolluję media społecznościowe z jednej strony relaksuję się, z drugiej tracę czas, porównuję się do innych.

Kiedy jem czekoladę, z jednej strony odpalam dopaminę, która odpala we mnie przyjemność i radość, a z drugiej strony równocześnie być może tłumię emocje i pocieszam się cukrem.

Kiedy dekoruję mieszkanie, z jednej strony mam frajdę, a z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że marnuję czas i pieniądze, które wydałam na kolejne, nikomu niepotrzebne przedmioty.

Ulegamy wielu złudzeniom i wpadamy w pułapki oglądania tylko jednej strony medalu. Kiedy widzisz moje uśmiechnięte zdjęcie na FB, możesz myśleć, że tylko się śmieję, a przecież czasem też płaczę. I na pewno z Tobą jest podobnie 😉 Płakać można ze śmiechu i z bólu. Tak czy siak, łzy oczyszczają.

Relaks, zabawa, przyjemność są potrzebne! Esencja tkwi w dostrzeżeniu tego co naprawdę szkodzi: zabiera czas, energię, pieniądze, odbiera sen, rozwala zdrowie, psuje relacje.

Nawet jeśli pozornie daje przyjemność i odpala radość, jak sylwestrową petardę, w sumie wysysa z życia.

 

plakat jaki kij taka marchewka, Iza Kaczmarek Szurek dla Sunday is Monday

Upraszczanie życia oznacza dla mnie rozpoznawanie i rezygnację z toksycznych działań, zachowania, relacji czy substancji.

I tu jest pewien haczyk, bo wiem, że, nawet jeśli je rozpoznaję nie znaczy wcale, że z nich zrezygnuję.

Na przykład ochoczo odinstaluję facebooka, przestanę zajadać się czekoladą, złościć się.

Nie lubię narzucać sobie diet i ostrych ograniczeń. Wiele razy przekonałam się, ze nacisk i siła wywołują dodatkowy stres i napięcie zamiast pożądanego efektu.

Często rzeczy dzieją się przy okazji innych działań.

Mam kilka osobistych przykładów na to, że jedno działanie powoduje inny, bardzo miły skutek lub skutki uboczne:

  1. Dzięki jodze, wiele lat temu przestałam palić – papierosy same ode mnie odpadły, dotleniony i wymasowany wewnętrznie organizm po prostu je odrzucił;
  2. Postanowiłam, ze robię roczny detoks i nie piję alkoholu i minęło już trzy i pół roku bez wyskokowych trunków. To jedna z najlepszych życiowych zmian, bo alkohol fatalnie wpływał na moje emocje i całe ciało – od 9 lat mam zdiagnozowane Hashimoto, które dotyczy tarczycy, ale i całego systemu immunologicznego;
  3. Dzięki rozpoczęciu terapii, zaczęłam kontaktować się ze swoimi uczuciami i mówić o nich. O wiele rzadziej niż przed laty tłumię emocję i połykam stres.
  4. Raz w miesiącu chodzę na akupunkturę, czym równoważę pracę całego organizmu – od początku tego roku z inicjatywy prowadzącego lekarza nie biorę syntetycznych leków wspomagających pracę tarczycy.
  5. Od kilku miesięcy medytuję i mimo krótkiej praktyki odczuwam radość i wdzięczność za praktykowanie tego absolutnie leczącego zatrzymania umysłu.

Doświadczam na co dzień, że praca na poziomie wnętrza wpływa na wszystkie sfery mojego życia.

Pomaga mi ogniskować energię na głównym celu, moim życiowym lajtmotivie, którym jest pomaganie sobie i ludziom rozwijać się, uelastyczniać to co usztywnione, być w kontakcie ze sobą, z emocjami, umysłem i ciałem. Po prostu zdrowieć. 

I staram się to praktykować w życiu w różnych okolicznościach, w codziennej pracy, rozmowach. Gdzie tylko jest okazja, energia i chęć. 

Nie przekonuję nie przekonanych, szkoda prądu i energii 😉

Doświadczam też tego, że zmiany nie dzieją się w dzień, ani w 30 dni I to jest świetna wiadomość, która mnie przynajmniej bardzo rozluźnia. To po prostu wybór i droga na całe życie.

Trzeba oczywiście zacząć od pierwszego kroku, dnia i po prostu iść do przodu. Nawet gdy plucha i zimno. Wtedy warto po prostu ciepło się ubrać i zabrać ze sobą termos z herbatką 🙂

 „A co jeśli odkryję, że to ja jestem wrogiem, którego muszę pokochać?” C.G. Jung

Wyznaczanie sobie celów jest potrzebne, warto jednak sprawdzić, co jest ich źródłem, jakie uczucia do samej siebie, do samego siebie im towarzyszą.

Czy się obwiniasz? Czy motywujesz do życia, do spróbowania czegoś nowego? Czy myślisz o sobie źle czy wspierająco?

Ja w najbliższych tygodniach szukam drogi do tego by ogniskować uwagę.

By być jak czuły laser, który usuwa chore tkanki.

Moją intencją jest praca, która wspiera ludzi i moje dobre relacje z bliskimi.

Do tego potrzeba czasu, zdrowia i energii. Czy taka intencja wystarczy by zacząć odrzucać to co przeszkadza?

Dam znać 🙂

Jeśli Cię zaciekawiłam, napisz koniecznie. Jeśli zechcesz dodać coś od siebie, bardzo ucieszę się z wymiany 🙂

Emilia

Przydatne linki:

Greg McKeown, Esencjalista

Kulreet Chaudhary, Ajurwedyjski detoks

Latająca Szkoła roczny kurs dla rozwijających lub tworzących biznes

Instutut Gallupa – sprawdź swoje 5 największych zasobów i mocnych stron

www.sundayismondayhome – plakaty do Twojego wnętrza

Jestem w trakcie rocznej przygody, którą nazwałam dom z oddechem. Miesiąc po miesiącu tropię, co jest przydatne, by dobrze żyć.

Stwórz swój własny dom z oddechem, pobierz plakat i 12 pomysłów na cały rok